Wykopki kartoflane w Muzeum Wsi Lubelskiej. Tak wyglądały jesienne prace na wsi
Motyki, końska kopaczka, ziemniaki zbierane na wóz i zwożone do piwnicy, a na koniec pieczone kartofle z ogniska. W Muzeum Wsi Lubelskiej można było zobaczyć, jak wyglądały jesienne prace polowe na lubelskiej wsi przed blisko stu laty. Wydarzenie „Wykopki kartoflane” przyciągnęło całe rodziny, a dawnym pracom na polu towarzyszyła muzyka kapeli ludowej.
„Wykopki kartoflane” rozpoczęły się o godz. 11 w sektorze Wyżyna Lubelska, na polu znajdującym się między Zagrodą z Urzędowa a Zagrodą z Niemiec. Tego dnia można było zobaczyć nie tylko tradycyjne sposoby zbierania ziemniaków, ale również kolejne etapy prac – od wykopania bulw z ziemi aż po ich przechowywanie.
Motyka, końska kopaczka i praca na polu
Na kartoflisku najpierw pojawiły się motyki. To właśnie w taki sposób przez lata wydobywano ziemniaki z ziemi. Każdy wykopany ziemniak trzeba było następnie podnieść i zebrać.
Później na polu pojawiła się kopaczka konna. Urządzenie pozwalało znacznie usprawnić pracę i było jednym z przykładów stopniowej mechanizacji gospodarstw rolnych.
– W trakcie wydarzenia pokazywaliśmy, jak wyglądały wykopki mniej więcej sto lat temu. Zaczynaliśmy od najbardziej tradycyjnej metody kopania motykami, a później na pole wjeżdżała kopaczka konna. Takie kopaczki trafiły na wieś w XX wieku. W Lublinie działała znana fabryka Wolskiego, a produkowane tam urządzenia nazywano „Jagiellonkami” – mówił Szymon Zawadzki z Działu Edukacji i Promocji Muzeum Wsi Lubelskiej.
Po wykopaniu ziemniaki były zbierane na wóz. Następnie plony zwożono do piwnicy w Zagrodzie z Niemiec.
To jednak nie kończyło pracy. Kartoflisko trzeba było jeszcze uporządkować i przygotować do kolejnego sezonu. Podczas wydarzenia pokazano również bronowanie pola.
Ziemniaki przechowywano w kopcach
Dawniej zebrane ziemniaki trzeba było odpowiednio zabezpieczyć przed zimą. Nie wszystkie trafiały do piwnic. Część przechowywano w specjalnie przygotowanych kopcach.
– Ziemniaki były zwożone do piwnicy, ale czasem przechowywano je również w kopcach. Obkładano je słomą, a następnie przykrywano warstwą ziemi, która chroniła plony przed mrozem – wyjaśniał Szymon Zawadzki.
Takie sposoby przechowywania były szczególnie ważne w czasach, gdy ziemniaki stanowiły jeden z podstawowych składników codziennej diety mieszkańców wsi.
„Przyjechaliśmy całą rodziną”
Wśród odwiedzających Muzeum Wsi Lubelskiej nie zabrakło rodzin z okolic Lublina. Pani Joanna ze Świdnika przyjechała na wydarzenie razem z rodziną.
– Przyjechaliśmy całą rodziną, bo chcieliśmy zobaczyć, jak dawniej wyglądały wykopki. Dla dzieci to ciekawa lekcja historii. Mogły zobaczyć motyki, konną kopaczkę i przekonać się, ile pracy kiedyś wymagało zebranie ziemniaków – mówiła pani Joanna.
Dla starszych uczestników „Wykopki kartoflane” były także okazją do wspominania własnego dzieciństwa.
Pani Wiesia pamiętała, że wykopki były kiedyś pracą, w którą angażowała się cała rodzina.
– Wykopki kojarzą mi się ze wspólną pracą. Zbierali się wszyscy – dorośli i dzieci. Człowiek był zmęczony, ale kiedy wszystko było już zrobione, była satysfakcja. Ziemniaki były przecież podstawą codziennego wyżywienia i trzeba było zebrać ich tyle, żeby wystarczyło na całą zimę – wspominała pani Wiesia.
Ziemniak był symbolem przetrwania
„Wykopki kartoflane” były nie tylko pokazem dawnych technik rolniczych. Wydarzenie przypominało także, jak ważną rolę ziemniaki odgrywały w życiu mieszkańców wsi.
Przez dziesięciolecia były jednym z podstawowych składników codziennej diety. W trudnych okresach, gdy inne plony zawodziły, mogły decydować o tym, czy rodzinie uda się przetrwać zimę bez niedoborów żywności.
Dlatego jesienny zbiór ziemniaków był jednym z najważniejszych momentów w rocznym cyklu prac gospodarskich. Od powodzenia wykopków zależało, ile żywności gospodarstwo będzie miało na kolejne miesiące.
Pieczone kartofle i muzyka kapeli
Po pracy na polu przyszedł czas na odpoczynek. Przy ognisku w wąwozie przy Dworze z Żyrzyna można było spróbować pieczonych ziemniaków.
Atmosferę dawnej wsi podkreślała muzyka kapeli ludowej. Zapach pieczonych kartofli, dźwięki muzyki i widok pracujących na polu ludzi sprawiały, że wydarzenie miało nie tylko charakter edukacyjny, ale również rodzinny i międzypokoleniowy.
Organizatorzy przygotowali także atrakcję dla najmłodszych. Na terenie między Olejarnią a Chałupą z Tarnogóry powstało stanowisko edukacyjne, gdzie dzieci mogły wykonać własne pieczątki z kartofla.
Lekcja historii na kartoflisku
„Wykopki kartoflane” pokazały, że zwykły ziemniak może być punktem wyjścia do opowieści o codziennym życiu mieszkańców dawnej wsi. Od momentu wbicia motyki w ziemię, przez pracę konnej kopaczki, zbieranie ziemniaków na wóz i ich transport, aż po przechowywanie plonów – każdy etap wymagał czasu i wysiłku.
Dla starszych uczestników wydarzenie było powrotem do wspomnień, a dla najmłodszych – okazją do zobaczenia, jak wyglądała wieś w czasach, gdy większość prac wykonywano ręcznie lub przy pomocy koni.
Muzeum Wsi Lubelskiej po raz kolejny wykorzystało więc przestrzeń dawnej wisi do edukacji. Tym razem bohaterem opowieści stał się ziemniak – niepozorna bulwa, która przez pokolenia była jednym z najważniejszych elementów wiejskiego gospodarstwa.
Kategorie: Aktualności | Data dodania: 21 września 2026